Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 14

Temat: Dyskopatia - rehabilitacja: balagan sprzecznosci

  1. #1
    Guest

    Dyskopatia - rehabilitacja: balagan sprzecznosci

    Witam serdecznie,
    od 4 miesiecy zasilam szeregi walczacych na froncie dyskopatii,
    Swiezo po urazie zaczerpnalem paru konsultacji (doswiadczonych) neurologa, ortopedy, rehabilitanta - stosujac sie scisle do ich instrukcji, odnioslem wrazenie iz kazdy wywodzil sie z innej szkoly, zalecajac zgola rozne techniki postepowania, jak i rehabilitacji, niejednokrotnie sie wykluczajace.
    Probowalem swoje watpliwosci odn poprawnosci pewnych zachowan/cwiczen rozwiac grzebiac w Internecie - ale zauwazam ze panuje dokladnie ta sama choroba mnogosci zdan i opinii dot 'jedynie slusznych' drog pracy nad powrotem do zdrowia.
    Prosilbym o wyrazenie opinii w kwestii palacych mnie watpliwosci.

    1. silownia - od miesiaca trenuje na silowni, unikajac cwiczen z gatunku 'rwania', martwego ciagu, cwiczen na brzuch, nogi. koncentrowac staram sie na tych wszystkich cwiczeniach przy ktorych czuje prace miesni przykregoslupowych, utrwalajac przy nich jego poprawna pozycje.
    czy tak interpretowana silownia moze byc pomocna, czy raczej zrezygnowac z niej kompletnie na pewien jeszcze czas?

    2. BASEN - tu istnieje zgodnosc, o zbawiennym dzialaniu plywania na przypadlosci kregoslupa, jednakowoz..plywanie zabka.
    spotkalem sie z opiniami iz zabka (kryta) jest absolutnie wykluczona, ze tylko grzbiet i kraul, inne zrodla jednak mowia ze nie ma przeciwskazan przeciwko plywaniu zabka,

    3. rozciaganie - w tym temacie nie znam opinii, wiem ze swobodne wiszenie na drazku wplywa pozytywnie na kregoslup, ale co z pozostalymi cwiczeniami rozciagajacymi? czy mam sie pogodzic z faktem ograniczenia mozliwosci ruchowych nog, czy jednak sukcesywnie pracowac nad odzyskaniem wladzy nad pelnia ruchowa umiejetnym rozciaganiem (i jakie w tym przypadku jest 'umiejetne'),

    4. sauna - rehabilitantka zabronila mi we wczesnym stadium w ogole kapieli w wannie, poszerzaja sie pod wplywem wysokiej temp. przestrzenie miedzykregowe, czy wiec niebezpieczna jest sauna w pozycji siedzacej, nawet jesli ta jest pozycja poprawna, z prostym kregoslupem,

    5. sen - odpowiednia twardosc materaca - to wiemy, neurolog sugerowal lezenie na plecach z nogami zgietymi w kolanach, i w stawie biodrowym pod katem 90st. rehabilitantka kazda pozycje uwazala za zdrowa, jednak na plecach i boku zalecala podlozenie na wysokosc ledzwi zwinietego recznika. przeczytalem niedawno ze spanie 'w klebie' jedst jednak surowo niewskazane. czy sen na brzuchu jest najpewniejszym zatem rozwiazaniem, i czy na wysokosci bioder podkladac poduszke (zalecenia rehabilitantki z racji zniesienia lordozy ledzwiowej)?,

    6. rower - probowalem ostatnio w ramach rozgrzewki na silowni uzyc rowera, i mimo dostosowania wysokosci siodelka itp celem podniesienia komfortu 'jazdy' i kregoslupa - nie wydawala mi sie jednak ta pozycja zdrowa, czy to zbyt duze przeciazenie kregoslupa (raczej nie do unikniecia naprezenie z gatunku 'kociego grzebietu'),

    tyle przychodzi mi do glowy..choc o podobne pytania potykam sie na kazdym niemal kroku codziennych czynnosci (chyba zaczynam rozumiec ze nauka pewnych postaw, odruchow najwazniejsza jest chyba 'rehabilitacja' w tej przypadlosci).
    moja dyskopatia to wysuniety krazek na 4 odcinkach, z czego L4-L5-S1 to przeszlo 8mm, czyli powodujace kolizje z rdzeniem kregowym. dodatkowo skolioza i zniesienie lordozy ledzwiowej.
    bol - umiarkowany i znosny, ostatnio zauwazam zaczyna schodzic w strone kolana jednej nogi, lub tez utrzymuje sie klasycznie na poziomie odcinka ledzwiowego kregoslupa, jakkolwiek zdazaja sie momenty tryumfu kiedy bol jest calkiem juz nieslyszalny.

    dziekuje za kazda opinie
    /mateusz

  2. #2
    Guest
    nie ma jednej slusznej drogi...
    dyskopatia to w pewnym sensie cos z czym bedziesz zyl, wiec musisz sie nauczyc sluchac swojego ciala i pewnie sam z czasem zauwazysz co jest dla ciebie dobre, a co nie.
    Moze nie jest to zbyt pomocne, ale lekarz widzacy cie raz na miesiac, lub rzadziej nie zawsze bedzie mogl ci dac precyzyjne instrukcje, dlatego wiec czesto slyszy sie ogolniki, ze pewne rzeczy sa ogolnie rzecz biorac ok, a pewnych trzeba unikac.
    Nawet fizjoterapeuta, ktory teoretycznie powinien poznac cie lepiej, nie moze poznac cie tak, jak ty sam.
    Nawet jesli sie na czyms sparzysz, chocby i na tym nieszczesnym plywaniu zabka, to po prostu bedziesz wiedzial na przyszlosc, ze to nie dla ciebie, choc inni ludzie z podobna formalna diagnoza beda przysiegac, ze to wlasnie plywanie zabka ich uzdrowilo, albo pomaga im utrzymac ich symptomy pod kontrola (zdarza sie czasami o dziwo)
    podobnie sprawa ma sie z silownia, choc nie wiem skad twoje przekonanie, zeby unikac cwiczen brzucha. cwiczenia stabilizacyjne sa niezmiernie istotne - fakt, ze nie chodzi tu a standardowe brzuszki, ale bardziej o cwiczenia w wyizolowanych pozycjach, tu byc moze pomogoby ci cos typu Pilates.
    A rozciaganie jest jak najbardziej wskazane, szczegolnie nog, jesli boisz sie nadmiernie rozciagac kregoslup.
    A ta sauna i przestrzenie miedzykregowe to chyba jakis blef, nigdy o tym nie slyszalam, ciekawe jakie sa dowody, chyba nie przeprowadzano badan in vivo, zeby cos takiego na pewno stwierdzic...
    jednym pomaga cieplo, innym zimno, nie wiesz dopoki nie sprawdzisz. Jedno jest pewne - ani jedno ani drugie nie sprawi zadnej nieodrwacalnej szkody

  3. #3
    Guest
    Ja walczę z dyskopatią od 1.5 miesiąca. A mam ją pewnie co najmniej 7 lat (pierwszy rentgen kregosłupa miałem w 2001 - nic nie wykazał).
    Dyskopatia podobno duża, na trzech poziomach, daje ostre bóle 2 razy w roku po miesiącu od trzech lat. Teraz jestem w fazie "zdrowej" (to, co czuję, to "echo" bólu, taki przypominacz).

    1) Po badaniu NMR neurochirurg + 2 neurologów wysłało mnie na operację, lekarz rodzinny wystawił skierowanie. Zabieg miał byc już w maju...
    2) Ortopeda + 3 rehabilitantów zabieg odradziło. Za to poradziło, żeby spróbować ćwiczeń fizycznych i "rehabilitacji". Rozumowanie logiczne:
    operacja w 1 miejscu przesunie obciążenia na inne miejsca i prawdopodobnie tylko odsunie problem (czyli kolejną operację...) w czasie. Dlatego niezaleznie od tego, czy zdecyduje się na operację czy nie, i tak musze zacząć ćwiczyć.
    3) Wykosztowałem się na 10 terapii indywidualnych + 10 ćwiczeń na sali.

    Wnioski:
    1) Jedyna droga to zmiana trybu życia.
    2) Rehabilitant pokazał mi zestaw ćwiczeń. Są to
    a) ćwiczenia na wzmocnienie *wewnętrznych* mięśni brzucha wspierających kręgosłup (np. (w skrócie) leżysz na boku, wciągasz brzuch i unosisz kolana). Tych ćwiczeń mam z 4.
    b) ćwiczenia rozciągające chyba wszystkie stawy w nogach (rozciąganie pod stawem kolanowym nazwał "to dla pana ćwiczenie życia").
    Już doszedłem do 90 stopni (leżysz na plecach przy szafie (łatwiej umyć niż ścianę ), obie nogi wyprostowane kolejno opierasz o mebel, wyprostowane kolana i jak za mało boli pod kolanem, to przyciągasz palce nóg... odpuszczasz, ciepełko w nogach, czujesz jak mija kłucie w stopie, które prześladowało cię od roku... rozkoszne!)
    c) ćwiczenia na skręty kręgosłupa (ciekawe, że neurolog mi takich ruchów zabronił, a ja odczuwałem po nich poprawę...)
    d) mam zakaz podnoszenia czegokolwiek i wykonywania ćwiczeń na "długiej dźwigni" (np. podnoszenia obu wyprostowanych nóg naraz, leżąc)
    e) zakaz ćwiczeń w stanie ostrym, jeśli nasilają ból.
    f) mogę spacerować, jeździć na rowerze pływać. Strach przed "żabką" nawet neurochirurg wyśmiał ("wszyscy mnie o to pytają, a to bzdura, niech pan pływa jak panu wygodnie"). W ogóle mam żyć "normalnie".
    W samochodzie poduszka pod lędźwie (faktycznie pomaga!)
    g) wszyscy rehabilitanci z politowaniem patrzyli na moje dotychczasowe próby ćwiczeń ("panu wszystko drży, pan nie ma mięśni, a te które jeszcze pan ma, są strasznie napięte... Nawet ze zdrowym kregosłupem mając takie mięśnie musiałby Pan być chory...").
    h) podobno co czwarty Polak ma dyskopatie, tylko większość o tym nie wie

    A teraz zastanawiam się nad pilatesem. Głowna zaleta: jak się zapiszę, to będę chodził A w domu to lenistwo...
    Tylko czy mi ten pilates nie zaszkodzi? Przecież ja nie mam mięśni

  4. #4
    Guest
    Pilates nie powinien zaszkodzic. Sa rozne odmiany Pilatesa - sa takie bardziej specyficzne w strone dyskopatii, albo takie nastawione na inne problemy z kregoslupem. Warto powiedziec instruktorowi przed zajeciami jakie masz problemy, tak zeby nie popychal cie w razie dyskomfortu.
    (ale i tak nie powinien, Pilates jest raczej delikatny)
    Bedziesz cwiczyc m. in wlasnie te wewnetrzne miesnie brzucha, wiec chyba juz masz troche praktyki i nie wszystko bedzie sie trzeslo? No chyba, ze odpusciles cwiczenia zalecone przez rehabilitanta.

  5. #5
    Guest

    "Trzecia droga", czyli medycyna przychodniana

    Ajajaj! Odkryłem trzecią drogę medycyny w leczeniu dyskopatii.
    Jest to droga NFZ-owo-przychodniana.

    Jakimś cudem w przychodni dostałem skierowanie do poradni rehabilitacyjnej. Jeszcze większym cudem na wizytę u lekarza czekałem
    tylko miesiąc.
    No i poszedłem. Od drzwi dowiedziałem się, że "niczego nie ma", "limit wszystkich procedur z NFZ wykorzystany do końca roku, a jeszcze musimy przyjmować pacjentów powypadkowych...".
    No, pokazałem swoje wyniki. Pani pokiwała ze zrozumieniem głową,
    trochę sie popytała, chyba słusznie zdziwiła się, że neurochirurg chciał operować tylko jedną z moich 3 dyskopatii i nawet nie wspomnial o pozostałych, dała skierowanie na jakieś magneto-cośtam i krio-cośtam, poleciła jeszcze laser z własnej (tj. mojej) kieszeni, bo limit sie skończył.
    To ja coś bąkam o gimnastyce - no coś Pan, już dwa skierowania Pan dostał, i jeszcze trzeci Pan chce? Acha, pomyślałem, że gimanstyka w tej przychodni chyba i tak nie miałaby sensu, a nie lubię się kłócić.

    Umówiliśmy się na "za pól roku"

    Jak to jest, że NFZ ma pieniądze na operacje, a nie ma na leczenie zachowawcze, o profilaktyce nie mówiąc?

    Jak to jest, że przychodnia leczy mnie objawowo ("przeciwbólowo"),
    nie tylko nie dając gwarancji wyleczenia, ale wręcz dając gwarancję pogłębienia stanu chorobowego?

    Jak można leczyć pacjenta, widząc jedynie jego kartę co pół roku
    (bo za pół roku Pani może być już inna, a nawet ta sama mnie pamiętać już nie będzie...)

    Takie retoryczne pytania...

    A tak poważnie, czy warto wysłupać 80 zeta na te lasery?
    Bo to chyba tylko chwilowa ulga w bólu?
    Takie leczenie ospy pudrem?

  6. #6
    Guest
    Cholera go wie dlaczego, ale tak jakoś wyszło, że leczenie zachowawcze zaburzeń przeciążeniowych układu ruchu (w tym dyskopatii) poprzez NFZ jest parodią. Nie martwiłbym się nawet tym, że nie ma miejsc, to i tak raczej nie miałoby sensu. Porównanie do ospy i pudru jest bardzo dobre.
    Tak jest po prostu łatwiej lekarzom i fizjoterapeutom, którzy dorabiają się bezpośrednio na pacjentach zamiast użerać się się z NFZ odnośnie stawek i refundowania w ogóle metod leczenia, których skuteczności akurat jeszcze naukowo nie udowodniono.

  7. #7
    Guest

    pilates

    No więc zapisałem się na ten pilates. Dwa razy w tygodniu.
    Jestem po pięciu 60-minutowych "sesjach".
    Najważniejsza informacja: wciąż żyję
    Instruktorka wcześniej prowadziła step i areobic, więc tempo jest
    takie, że po 10-15 minutach wokół mojego materacyka jest mokro
    (no tak, pisałem, że nie mam mięśni, i to się sprawdza).
    Pierwszy sukces: tuż po pierwszej "sesji" poszedłem do pracy, gdzie
    bez najmniejszego bólu wysiedziałem 2 godziny na jakiejś nasiadówce. Dla mnie to rewelacja, bo siedzenie wyjątkowo mi nie służy...
    Drugi mierzalny sukces: dziś nie mam żadnych zakwasów

    Nieco oszukuję przy skrętach na wyprostowanym kręgosłupie (odpuszczam przy najmniejszym śladzie bólu) i przy niektórych ćwiczeniach siłowych nóg (ale instruktorka sama
    poleca mi takie "oszustwo").

    Tak więc obawy pana dokurobei79 z tego punktu widzenia
    są bezpodstawne, choć oczywiście każda dyskopatia jest inna,
    nie ma gwarancji, że jemu coś z tych ćwiczeń nie zaszkodzi.
    W moim przypadku najtrudniejsze jest pytanie: czy ja naprawdę
    mogę wykonywać te wszystkie ćwiczenia? np. świecę? (spróbowałem,
    ale bez wiary w sukces i nic z tego nie wyszło; ale też nic mi nie zaszkodziło) albo zakładanie nóg za głowę (leżąc na plecach)? Chociaż prawdę mówiąc, to obecnie moim podstawowym celem jest takie rozciągnięcie mięśni i stawów, bym mógł po prostu usiąść na podłodze z wyprostowanymi nogami i prostym kręgosłupem...

    Dodam jeszcze, że te ćwiczenia oczywiście nie zniosły moich (lekkich, ale chronicznych, utrwalonych latami) bólów w nodze i pośladku, ani okresowego (lekkiego) drętwienia podeszwy stopy, ale objawy te jakby złagodniały (szczególnie tuż po ćwiczeniach). No, jak się na potrójną dyskopatię pracowało latami, to nie można oczekiwać cudu po 2 tygodniach...

  8. #8
    Guest
    Po miesiącu mogę się pochwalić, że świeca to już nie problem. W ogóle żadne z ćwiczeń Pilatesa (przynajmniej tych, które poznałem) nie miało dotąd złych skutków ubocznych. Brzuszek zdecydowanie mocniejszy i nawet po godzinnym ćwiczeniu mogę całkiem normalnie funkcjonować. Jak tak dalej pójdzie, niedługo zapiszę się na zajęcia z 2 gwiazdkami (dla średniozaawansowanych )

  9. #9
    Guest
    ..no pieknie pieknie z ta swieca, gratulujemy swiecy i panu ZKOZA ;]
    gratulujemy i dziekujemy za odzew w imieniu wlasnym i wszystkich odcinkow zbuntowanego kregoslupa.

    o Pilates juz coraz glosniej mysle, juz sie nawet znajomej instruktorce powygrazalem swoja osoba.

    poki co stanelo na tej silowni (tu wiem ze bliski zarzniecia kregoslupa bylem na poczatku, trenujac niektore cokolwiek niewskazane cwiczenia, kiedy to zauwazylem ze bol z poslada przemiejscawial sie, na wysokosci kolana i lydki sie juz instalujac), czasem basen, i duzo, duzo mysle o tym aby zaczac trenowac w domu cwiczenia strikte pod kregoslup.

    przeciwnikiem w realizacji tych szalenczo ambitnych planow jest fakt ze sytuacja sie ustabilizowala na tym poziomie, ze wlasciwie przestalo byc schorzenie uciazliwym w zyciu codziennym. czasem po pijaku jak czlowiek przybije gwozdzia na stole, moze przypomniec sobie dnia nastepnego ze kregoslup gwozdzi nie lubi, rowniez burdy i awantury mu raczej jakby juz nie sluza.

    poza tym - okazalo sie ze mozna z ta przypadloscia zyc, podejrzewam ze czlowiek tez nauczyl sie podswiadomie w codziennosciach unikac sytuacji kolizyjnych (sznurowanie butow, obcinanie paznokci u stop..tip), wiec nie taki diabel straszny do poki znow czlowieka nie rzuci na glebe za zaniedbanie :]

    wnet minie rok od czasu wypadku - i podejrzewam ze za rok juz calkiem zapomniec sie moze zdarzyc o przypadlosci (pod warunkiem pozostania fizycznie aktywnym!)

    dziekuje za odzew raz jeszcze, i dalszych postepow w sztuce pilates zycze ('swieca to nie wszystko')

    /mateusz vel dokurobei

  10. #10
    Guest
    no to gratuluje postepow obu panom
    z dyskopatia trzeba zyc
    Jedno jest pewne - najwazniejsza jest profilaktyka i unikanie znanych sytuacji kolizyjnych - btw, niezle okreslenie) i pamiec o tym, ze kregoslup lubi ruch.
    Czasami na zalagodzenie symptomow czeka sie dosc dlugo, ale warto sie nie poddawac.
    A jesli chodzi o NZF to faktycznie to jest zenujace co sie tam robi...najgorszy i najmniej efektywny finansowo system o jakim slyszalam, szczegolnie wlasnie rehabilitacja -zupelnie bez pomyslunku i bez glowy, nie mowiac o stanie aktualnej wiedzy medycznej.

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •